Właśnie siedzą u mnie kuzynki i mamy straszną fazę, z nie wiadomo czego : D . Grałyśmy tak jakby w kalambury.
Może teraz zaproponuję inną grę : ). Nie chcą przynieść mi kurczaczka : < Mówią, ze mam nóżki : < . Chamstwo.
Ale, tak jak obiecałam, wysyłam wam zdjęcia z wczorajszego pieczenia sernika. Nie wyszedł najlepiej ( tato tak mówi, ale i tak podam wam zdjęcia : D
Takie tam UDA.
Oraz Na koniec tych BEZNADZIEJNYCH świątA tak na serio, to święta w tym roku są jakieś beznadziejne. Może to idzie z wiekiem, że święta to dla ciebie nic ciekawego. Jest jak zawsze : Wstaję, ubieram się w odświętne ciuchy i jedziemy do dziadków J i S. Po ok. 2 godzinach zmieniamy lokal na ( lepszy ) mieszkanie cioci E i wujka P. ( To 2 wielkanoc bez dziadka. Wcześniej śniadanie jadło się u nich w domu ), co mnie bardzo cieszy, bo tam mam chociaż kuzynki, z którymi pogadam. No i wpycham na siłę drugi żurek ( barszcz biały? ) ( pierwszy ( znaczy tam jadłam serwatkę ) jadłam u J i S ). Później idziemy do kościoła i siedzimy w domu. Rodzice idą odespać, albo oglądają telewizję, a ja się nudzę. I tak co roku. Przynajmniej odkąd pamiętam. Nie wiem, nic magicznego nie widzę w świętach. Po postawie niektórych uważam raczej, że to obowiązek. Trzeba umyć okna, poodkurzać itp. JEZUS PATRZY CZY NIE MAM KURZ POD SZAFKĄ.
Już bardziej magiczne wydają się Święta Bożego Narodzenia.
Nie wiem, pomyślę, cześć.
Bye
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz