Wiesz co jest straszne? Kiedy obiecuję coś sama sobie, mówię, że dam sobie z tobą spokój, a po chwili, podświadomie wymyślam jakieś plany, jak cię spotkać, zobaczyć choć na chwilkę. Zazwyczaj zawodzą i tracę przez to więcej niż zyskam.
To powoli zaczyna być moją małą obsesją. Każdego dnia muszę poświęcić czas, by popatrzeć na twoje zdjęcia, pomyśleć co by było gdyby i dopiero wtedy dochodzę zazwyczaj do jednego z 2 wniosków
1. Jak ja mogę podobać się komuś takiemu jak ty?
2. Trzeba dać sobie z tobą spokój, ty i tak nie ruszysz dupy i nie pokażesz na czym ci ponoć zależy.
I co z tego mam? Nic, poza cholernym mętlikiem w głowie i złym nastrojem do końca dnia.
Boję się, że ci się narzucam. Boję się, że poznasz mnie z tej strony, którą wolę, zostawić dla siebie. Boję się, ze posłuchasz plotek i osób, które znały mnie w najgorszym okresie mojego życia.
W tej chwili nie jestem w stanie skupić się na niczym innym oprócz twojej twarzy. Jestem ciekawa ciebie. Jestem cholernie ciekawa, co robisz jak wracasz ze szkoły, z czym lubisz jeść kanapki i jak często grasz w Króla Skoczków czy inną głupią grę.. Chcę cię poznać. Chcę wiedzieć o tobie jak najwięcej. Chcę, byś choć w jednej setnej poświęcał mi tyle czasu ile ja poświęcam na myślenie o tobie.
Dlaczego moje serce musi za tobą tak biegać? Dlaczego akurat za tobą? Nie nazwałabym cię klasycznym przystojniakiem, ale jednak coś mnie do ciebie ciągnie jak cholera.
Mogę się do tego przyznać : Mam z tobą problem. Mam cholerny problem, bo chyba się zakochałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz